Close
Agilisto, zwolnij się sam!

Agilisto, zwolnij się sam!

Miałem pewną sytuację u klienta, u którego robiliśmy dużą transformację Agile, że – mówiąc ogólnie – przestało iść do przodu. Sytuacja jakich wiele – w dużych firmach które mają już tak duży bezwład i mocno osadzone status quo,  bardzo często jest duży opór przed zmianami.

Generalnie są na to różne podejścia, jednak teraz niewiele pomagało i postanowiłem poradzić się bardziej doświadczonego kolegi „co tu dalej zrobić” (C, pozdrawiam!).

A, że jako domorosły psycholog jeszcze nie przerobiłem w sobie tego obszaru, to zawsze biorę takie sytuacje „do siebie” martwiąc się, że coś jest nie tak z moją robotą 🙂

I był to jeden z leszych ruchów które mogłem zrobić, bo przypomniał mi coś co łatwo się zapomina. Po krótkim opisie sytuacji przeze mnie, kolega westchnął (co znaczyło, że powie coś, co już wiele razy mówił) i stwierdził: „Wiesz, tutaj dotykamy wrażliwego tematu, bo mam zdanie, że powinniśmy pracować z klientami którzy chcą tej zmiany i zależy im na niej bardziej niż nam„.

I po tym stwierdzeniu rozłaczył się kończąc rozmowę. Nieee, żartuję 🙂 Oczywiście potem dyskutowaliśmy długo ustalając kolejne kroki, natomiast to krótkie stwierdzenie (oprócz uleczenia mnie z „brania do siebie” 😉 ) podsumowywało idealnie sytuację z którą się mierzyłem.

Na pierwszy rzut oka wydaje się to dziwne – no bo jak można zatrudniać kogoś i uruchamiać wielką machinę wewnątrz firmy, kiedy się tej zmiany „nie chce”? Ale wbrew pozorom to nie jest takie oczywiste.

Z mojego doświadczenia powodów jest kilka, które dotyczą ludzi zaangażowanych:

  • Nie wiedzą, PO CO jest robiona ta zmiana
  • Nie wiedzą, jakie są wobec nich OCZEKIWANIA
  • Często osoby które chcą zmiany, to nie te same osoby które ją przeprowadzają
  • Osoby które przeprowadzają zmianę, nie są tymi samymi których ta zmiana dotyka
  • W dużych firmach
    • jest pewien poziom inercji, bezwładu, który unosi firmę przez lata i zmiana tego „impetu” jest trudna
    • jest pewne status quo, nienaruszalne od lat i próba ukruszenia go jest trudna
    • jest niestety polityka – liczą się inne rzeczy niż jakaś „zmiana na edżajl sredżajl”
  • Ludzie postrzegają zmiany jako zagrożenie dla nich samych – jakakolwiek metodyka/framework pracy zwinnej zazwyczaj uwypukla to, co nie działa dobrze i często tym „czymś” są właśnie ludzie
  • Lenistwo – po prostu komuś się nie chce 🙂
  • Zapracowanie – mają inne sprawy na głowie, kejpijaje do wyrobienia i cele do osiągnięcia

Nie jest oczywiście tak, że wzystkie te powody występują na raz.

Wracając do odpowiedzi mojego kolegi – jak najbardziej zmiana powinna wynikać z potrzeby i chęci klienta.

Ale chcę dodać jedną ważną rzecz, że te wszystkie wymienione powody SĄ zrozumiałe. I mówię to całkiem serio. To są zastałe sytuacje i to co możemy z nimi zrobić, to właśnie zaadresować w trakcie transformacji. Trzeba o tym wiedzieć i mieć plan na tego typu przypadki.

Jest jednak jedna rzecz, która wg mnie musi być zaadresowana na samym początku! A jest to odpowiedzenie na pytanie „PO CO my to właściwie robimy” – i tej odpowiedzi musi udzielić klient, nie konsultant. Musi odpowiedzieć sobie na pytania co nas obecnie boli, że nie chcemy tak dalej; co chcemy osiągnąć; co widzimy że nas blokuje; jakie „zyski” chcielibyśmy osiągnąć.

I finalnie dla WSZYSTKICH zaangażowanych osób powinien być znany CEL (lub chociaż POWÓD) rozpoczęcia takiej zmiany.

Cel – gdzie idziemy. Powód – skąd uciekamy.

Zbyt często spotykam sytuację, że próbuje się zmieniać duże obszary IT, nie mając odpowiedzi na to właśnie pytanie.

Do przemyślenia…

Greg

Podziel się

1 thought on “Agilisto, zwolnij się sam!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *